Oszuści i złodzieje!

Dziś znalazłem bardzo interesujący tekst dotyczący wyłudzania pieniędzy w szczególności od ludzi starszych, serdecznie zapraszam do lektury.

Wszyscy okradają Twoją babcię i dziadka!
Jest jednak sposób, aby im pomóc.

„Na trop kradzieży, bo inaczej nie da się tego nazwać, Piotrek wpadł zupełnie przypadkiem. To było dokładnie rok temu. W Dniu Babci przyjechał złożyć jej życzenia. Wcześniej skończył pracę, stąd wczesnym popołudniem zastukał do drzwi jej mieszkania, trzymając w ręku bukiet jej ulubionych gerberów. Staruszka miała jednak gości tj. dwie sympatyczne panie, jej „stare znajome”, które w tym szczególnym dniu przyszły do niej z pewną wspaniałą promocją. Uzdrawiającą kołdrą, którą w cenie „jedynie” 650 zł, można było mieć z poduszką, która właściwie, to jest już gratis.

Piotr złapał babcię za rękę, gdy ta sięgała po portfel. Ku wielkiemu oburzeniu każdej ze stron mój kolega zablokował transakcję. Babcia nie mogła uwierzyć, że miała właśnie paść ofiarą oszustwa. Nie po raz pierwszy, bo jak się okazało, od tych samych kobiet kupiła pół roku temu zestaw „pozłacanych” garnków. Komplet 5 sztuk za jedyne 900 zł. Do tego były tak dobre, że zgodziły się, aby zapłaciła w dwóch ratach. Potem podrzucały jej prezenty. A to nóż z „hartowanej” stali, albo komplet ściereczek z supermikrofibry, które czyszczą bez użycia płynu. I ani razu nie chciały za to pieniędzy, jedynie na chwilę zostawały na kawie, aby poplotkować o tym i owym. Bardzo sympatyczne osoby.

Parę dni później Piotr osobiście zawiózł babcię do Makro, aby pokazać „cudowny koc i poduszkę” w cenie 155 złotych za komplet. „Złote garnki” też znaleźli, po 280 złotych. Ilość „kurw”, które tego dnia wnuk usłyszał od swojej sędziwej babci, przeraziły nawet jego. A do super grzecznych przecież nie należy (mój kolega znaczy się, bo babcia zazwyczaj jest bardzo wyważoną osobą). Prawda Piotr?

Prawdą jest, że nasi dziadkowie i babcie, są doskonałym łupem dla sprzedawców. Specjalne okazje, gratisy, super cena, oferta dnia, telezakupy i cudowne leki na nieistniejące choroby. To wszystko to nic! Po wspólnym wypadzie do sklepu babcia poprosiła go, aby przejrzał jej rachunki i umowy. I tu właśnie ukryte były wspomniane na wstępie oszczędności. Bo jak się okazało, najciemniej jest jak zwykle pod latarnią.

 

ZAWYŻANE RACHUNKI PŁACONE ZA NIC

Następnego dnia babcia postawiła przed Piotrem kubek herbaty z konfiturami z malin (własnej roboty oczywiście) i wręczyła mu teczkę z papierami. Dzień wcześniej, kiedy wracali do domu, babcia wyspowiadała się swojemu wnukowi, że: Ci wszyscy ludzie, oni są tacy mili i pomocni. Pół dnia siedzę w domu sama, a tu ktoś wpadnie i zagada. A to pani w aptece będzie miła, to kupię od niej te witaminy, których reklamę widziałam w gazecie z programem telewizyjnym. A innym razem młody chłopak namawia mnie na antenę satelitarną i pakiet z filmami. Nie oglądam tego, ale mówił, że mu zależy, bo ma szansę na jakąś wycieczkę. No to kupiłam! Co miałam zrobić?

Piotr wyjął z segregatora faktury i umowy. Na pierwszy rzut poszedł rachunek z Orange. Zdziwił się, że babcia ma umowę na internet, chociaż nie ma komputera. Ma też telewizję, chociaż ma drugą umowę z Polsatem i wielki talerz na balkonie. W rachunek za komórkę też ma wliczony internet, chociaż seniorka korzysta z Nokii 3310.

Kiedy zadzwonił na infolinię, nikt nie chciał z nim rozmawiać, bo nie jest właścicielem numeru. Po przekazaniu słuchawki babci, również nie wyrażono zgody na rozmowę. Poskutkowało dopiero upoważnienie do reprezentowania jej interesów, ale trwało to kolejnych parę dni.

Kiedy Piotr zadzwonił na infolinię dowiedział się, że na reklamację jest już zbyt późno, bo termin minął tydzień temu i nic nie da się już zrobić. W ogóle mnie to nie dziwi, bo z firmą Orange mieliśmy identyczną sytuację. Płaciliśmy za usługi, które dublowała nowa taryfa, na którą zawarliśmy umowę. Tych jednak nie wyłączono, bo podobno nie mieli prawa. Sami musieliśmy to zrobić, ale nie zauważyliśmy więc… Byliśmy w plecy ponad 1000 PLN. Łosie z nas i tyle! Pomijam fakt, że po zrezygnowaniu (po 10 latach!) z ich usług wysokość rachunków (łącznie za 5 numerów), spadła z ponad 1000 zł miesięcznie, do około 200 zł. Wystarczyła zmiana sieci. Polecam!

Piotr był jednak twardy i poświęcił kilka wieczorów, aby przyjrzeć się dokumentom. Złożył reklamację i po dwóch tygodniach łaskawie przyznano mu rację, że umowa została zawarta w nieuczciwy sposób. Rachunek z wysokości ponad 200 zł miesięcznie, spadł do 50 zł. Pieniądze za nadpłacone rachunki również zwrócono. Pytanie brzmi, ile babć i dziadków ma takiego wnuka jak Piotr?

150 zł oszczędności na Orange! Ponad 50 zł po zmianie abonamentu za Polsat Cyfrowy, bo babcia przyznała się sama przed sobą, że ogląda w sumie jakieś 10-15 kanałów, które znajdują się w jednym z niższych, a nie w najdroższym z pakietów. Do tego zmiana umowy na energię elektryczną, w tym wprowadzenie taryfy nocnej, to kolejne oszczędności rzędu 50 zł per miesiąc.

Babcia Piotra poczyniła też parę inwestycji. Zmywarka, aby oszczędzić na wodzie. Energooszczędne żarówki, bo ma małe i ciemne mieszkanie, więc żarówki biją prawie cały dzień. Kiedy zadzwoniłem do niego, aby zapytać, jak wygląda roczny bilans prowadzenia oszczędności (bo historię opowiadał mi po raz pierwszy tuż po zdarzeniu), dowiedziałem się, że jego babci udaje się zaoszczędzić prawie 350 zł miesięcznie. Sprzedawcom drzwi już też nie otwiera. Wzięła za to sobie psa ze schroniska, którym szczuje domokrążców. A w nim ma swojego nowego przyjaciela. Woli wydawać na karmę, niż na rachunki płacone nie wiadomo za co.”

czytaj więcej> 


 

Tekst udostępniony dzięki Panu Damianowi
z Pozytywnie Zaangażowanego Bloga SlowDayLong
SDL_ikona

www.slowdaylong.pl

1 reply

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz